1008
|
Tramwaj 1008 podczas załadunku pasażerów. Proszę zwrócić uwagę na wsiadającą pierwszymi drzwiami panią w kimonie.
Japończycy zakładają kimona o wiele rzadziej niż mogłoby się nam wydawać. Na codzień nosi je bardzo niewielki ułamek społeczeństwa - oczywiście geisze (tylko one nie jeżdżą tramwajami, taczej taksówkami), ale też osoby uprawiające tradycyjne zawody - pracujące przy ceremoniach herbacianych, w sklepach z kimonami, w niektórych tradycyjnych restauracjach i hotelach, albo w zawodach związanych z kulturą i sztuką. Kimona zakłada się też na uroczystości rodzinne (np. ślub, pogrzeb), święta narodowe i uroczystości oficjalne (np. na dni otwarte w Ogrodach Cesarskich dobrym obyczajem jest przyjść w kimonie). Większość Japonek i japończyków jednak nie chodzi w kimonach. Znaczna część z nich nawet nie umie się w nie ubrać. Bo warto dodać, że to wcale nie jest takie proste - trwa godzinę i wymaga znajomości zasad doboru kimon oraz pasów (do pory roku, stanu cywilnego i okazji), a także umiejętności ich zakładania, wiązania pasów.
Do niedawna była to wymierająca tradycja. Mam wrażenie jednak, że moda na kimona powoli do Japonii wraca. Zresztą nie tylko w Japonii - w Polsce też są kluby kitsuke (zakładania kiomon), a ich przedstawicielki dzielą się wiedzą w zakresie kimon, a także zakładają kimona np. na doroczny festiwal Japoński na Torwarze. Polecam serdecznie zaczaić się tam z aparatem - to jedyna szansa, by mieć na zdjęciu Solarisa i kimono ;-)
fot. Rafał Muszczynko
|
|